Wakacje jak wiadomo zawsze są źródłem problemów. I nie chodzi tu o to, że nagle mamy własne dzieci na głowie, do tej pory pięknie upchnięte w ławki szkole. Chodzi o to, że nagle cały kraj się urlopuje i wszystko działa jak może a nie jak musi. Poślizgi, problemy… A lipiec taki upalny.

Ho, ho, ho, wakacje! Wraz z wakacjami pojawił się chaos i zamieszanie i, niestety, będzie tak aż do września. Jedyne czego mogę być pewnym, to że w tym chaosie, będę stawał na głowie, by firma działała w miarę sprawnie. Ale przygody i wpadki zdażą się na pewno. Tak już właśnie jest w wakacje…

W zeszły piątek Blog się nie ukazał, bo wszyscy byliśmy na Dracoolu i pisać jak Bloga nie było, zaś w ostatni piątek jak pisać było, ale z kolei webmasterów wcięło i nie było jak tego Bloga podłączyć na stronę. Dziś wreszcie, w niedzielę, jest okazja, by napisać kilka słów i wrzucić do internetu.

No więc tak – był Dracool. O Dracoolu pisałem na stronie konwentu, zapraszam na www.dracool.gry-planszowe.pl, tam znajdziecie podsumowanie konwentu. Ogólnie mówiąc było miło, ale frekwencja nie dopisała i stąd trochę smutkiem wiało z korytarzy. W ramach smutnej anegdoty, drukarnia totalnie zapieprzyła nam termin druku NS i na Dracoolu podręczniki się nie pojawiły, co kosztowało Portal według moich zgrubnych obliczeń pomiędzy 1000 a 2000 złotych. Super, prawda?

Informację, o tym, że NS jest gotowa dostałem w poniedziałek tuż przed trzynastą, kiedy wchodziłem na salę prelekcyjną, by rozpocząć ostatnią prelekcję Dracoola, pożegnanie z uczestnikami. Wszyscy powitali newsa radośnie i zgodnie orzekli, że jednak drukarnia to zuchy, zdążyli na Dracool. Tak… Zresztą tak naprawadę gówno, a nie zdążyli, bo NS nie mam do dziś – odebraliśmy z druku pierwsze 300 egzemplarzy w miękkiej oprawie i rozesłaliśmy do sklepów, a reszty nakładu i twardej oprawy na oczy jeszcze nie widziałem. Ręce opadają. 

Michał i Marcin są na Tornado, naszym i Kuglarza konwencie Neuroshimowym, wrócą gdzieś we wtorek czy środę. Na razie w firmie jestem sam i oprócz rozesłania NS do tych sklepów, które zamówiły podręcznik, zająłem się posprzątaniem redakcji, a wyglądało tam jak w tej przysłowiowej stajni Augiasza. Mar_Cus cośtam plotkował w sieci na temat wyglądu redakcji – bo przeżył mały szok nocując tam podczas prac nad NS. Cóż, teraz Firma prezentuje się dumnie.

Czytelnicy Bloga są generalnie – o ile się domyślam – łasi na newsy i ploty. No i tu jest problem, bo tak, newsów żadnych nie ma, bo chłopaki na konwencie, jak wrócą to dopiero jakieś newsy stworzymy. Z kolei plotek tym bardziej nie ma – bo muszę się spotkać z Marcinem i Michałem, by mi coś poplotkowali na temat tego co ciekawego zasłyszeli na Dracoolu. Ja słyszałem niewiele, bo jak pewnie – z plotek – wiecie, przez cały Dracool byłem chory i siedziałem w stołówce sącząc wapno, polopirynki i gorącą herbatę. Oczywiście, nie przeszkodziło mi to, wystąpić w turnieju piłkarskim oraz w turnieju Brawla, ale w obu imprezach nie poszło najlepiej. Niestety, grypka na konwencie to nic miłego. 

Plany wydawnicze nam się totalnie pokiełbasiły, jak wróci Michał i Marcin robimy rewizję planów i zobaczymy za co się zabieramy. Wstępnie mogę powiedzieć, że trzeba wreszcie kopnąć Zombiaki tak, by opuściły drukarnię, trzeba wkopnąć do drukarni nową przygodę do Monastyru, nowego Pirata i nowy dodatek do NS, czyli Piratów z Karaibów. To jest absolutne minimum na najbliższe tygodnie i staniemy na głowie, by wszystkie te produkty trafiły do was tak szybko jak to możliwe. 

W odwodach zaś jest polski Falling („Spadamy”), planszówka Michała, moja Machina, Mutancji do NS, Sojusznicy do Mon… Sporo zaległości, oj sporo. 

Ignacy Trzewiczek

17 lipca 2005 roku