Nastała jesień. W firmie działo się dużo. Niekoniecznie dobrego. Niby codzienność – kłopoty i wpadki drukarni, ale dojechało nas mocno. Cóż, co nas nie zabije to nas wzmocni…

Mamy za sobą dość paskudny okres w Firmie. Wygląda na to, że powoli dobiega końca, ale na pewno ostatni kwartał pozostanie nam w pamięci na długo. W zasadzie na każdym odcinku zdarzały nam się potknięcia, za co się złapaliśmy, kicha.

Kłopoty z Kuloodporną Neuroshimą, niestety, przejdą na trwałe do historii Firmy. Pisałem o tym nie raz, nie chcę już do tego wracać. Sprawa ciągnęła się nieprawdopodobnie długo. Na szczęście jest już za nami. W chwili kiedy piszę te słowa zostało do wysłania około dwudziestu podręczników. Temat zamknięty. Nie sądzę, byśmy kiedykolwiek zdecydowali się na podobny krok, straciliśmy na tym projekcie sporą sumę pieniędzy, nieprawdopodobną ilość czasu i co najważniejsze – szacunek części klientów. 

Niestety, Kuloodporna to najbardziej spektakularna wpadka ostatnich tygodni i miesięcy, ale nie jedyna. Równie źle wygląda sprawa z najnowszym dodatkiem do Monastyru, przygodą dziejącą się w Cynazji. Miała być gotowa w pierwszym tygodniu września, mamy koniec października i materiał wciąż nie jest ukończony. Marcin dostał klasycznego „writers block” i stoi. Mijają dni, tygodnie, a przygoda leży totalnie burząc nasz plan wydawniczy. Ostatecznie w zeszłą środę ustaliliśmy, że Marcin na razie odkłada na bok ten materiał i zabiera się za nowy dodatek do Neuroshimy, bowiem nie stać nas na kolejne dni i tygodnie przestoju. Cynazja leży sobie na moim biurku i zastanawiam się co dalej.

Dwie klapy to jednak wciąż za mało, by powiedzieć, że ostatnie miesiące to dni katastrofy. W sukurs powyższym przyszedł NS HEX. Gra, jak pewnie wiecie, jest gotowa, na Dracoolu, w pierwszych dniach lipca, potem zaś na Tornado grało w nią kilkudziesięciu fanów, po tych konwentach Michał spisał reguły i można było HEX’a drukować. Z jednym małym wyjątkiem. Musieliśmy zlecić wykonanie ilustracji. Zleciliśmy je jednemu grafikowi (będzie bez nazwisk, choć z chęcią bym się wyżył i powiedział na głos kim są owi ludzie), który podwóch tygodniach oznajmił, że w sumie jeszcze nie zaczął roboty. Odebałem więc mu zlecenie i zleciłem innemu grafikowi. On przez kolejny tydzień na gadu-gadu zapewniał, że idzie mu świetnie, a jak przyszło do oddania nam prac, zniknął. Nie odbierał telefonu, maila, gg. Gdy po kolejnym tygodniu do niego pojechałem, dowiedziałem się, że w sumie nie ma tych prac. Następnie zgłosiliśmy się do trzech kolejnych ilustratorów, żaden z nich nie wyraził zaintersowania projektem, w końcu, korzystając z uprzejmości Wydawnictwa RUNA dostaliśmy namiary na Roberta Adlera, zawodowca i profesjonalistę, lecz niestety, jest obłożony zleceniami i w chwili obecnej nie może przyjąć już nic więcej. 

W chwili obecnej nad NS HEX powinien pracować kolejny grafik, siódmy z kolei. Mam nadzieję, że pracuje. Jeśli nie, to chyba sam zilustruję tą grę. Pomyśleć, że w Polsce jest bezrobocie i cały naród płacze jak mu źle i biednie. Szkoda, że jak przyjdzie co do czego i trzeba pracować, to już nie ma komu.

Jedyne co dobrze wygląda to Spadamy, czyli polska edycja amerykańskiego hitu Falling, nominowanego do nagrody Origins lat temu kilka. Co oczywiście wcale nie oznacza, że obędzie się bez kłopotów. Po prostu nie ma ich jak na razie. W każdym bądź razie Michał kończy w tym tygodniu skład Spadamy i gra trafia do druku. 

Tymczasem do EMPIKów jedzie nowy numer Gwiezdnego Pirata (#14), w numerze kawał świetnego materiału, więc – że pozwolę sobie na odrobinę bezczelności – ćwokten, kto poskąpi 5 zeta na kupno pisma o grach. Świetny plan miasta formatu A3, sporo recenzji, krzyżówka, fajne materiały do NS i Monastyru, plus garść tekstów do WGW i WFRP. 

Co przed nami? Michał z Marcinem wzięli się za bary z nowym dodatkiem do Neuroshimy, czyli zapowiadanym od pewnego czasu Bohaterem^3. Ja się obijam, w przerwach pracując równolegle nad kilkoma projektami. Mam nadzieję, że za tydzień będę mógł napisać, że Spadamy jest w drukarni, że HEX trafia do drukarni, że Bohater^3 ma się dobrze, a leżąca na moim biurku przygoda w Cynazji dostała kopa.

9 października 2005 roku