Category Archives

Posts in gdy nie było vloga, był blog category.
Z bloga Ignacego #3

W firmie nastał lipiec, czas wakacji i pewnego konwentu zwanego Teleport. Świat ekscytuje się aferą z Michaelem Jacksonem a w Polsce fani czekają na koncert U2. Pamiętacie te czasy? Jeżeli pamiętacie to i zapewnie komunikator Gadu-Gadu nie jest wam obcy…

Wstaję rano, włączam komputer i jak mnie wita moje ukochane gadu gadu? Ano wita mnie wiadomością od Nataniela, z gry-planszowe.pl „Hej, już piątek! Gdzie Blog?” Uwielbiam być poczytnym autorem… No więc prysznic, śniadanko i siadam do klawiatury. Mamy za sobą wspaniały tydzień!

 Na rynek trafił wreszcie oczekiwany od lat, miesięcy, tygodni, oczekiwany od dawna – Warhammer. Pojawił się jak meteor i szybko wzburzył burzę – gdzieś w okolicach wtorku pojawiła się w sieci informacja, że w Rebelu WFRP sprzedał się w tydzień lepiej niż Monastyr przez cały rok. 

No nie powiem. Wbiło mnie to w fotel. 

A jak już wstałem, i zacząłem myśleć, wszystko nabrało sensu i całkiem fajnych kolorów. Skontaktowałem się z Piotrkiem Kątnikiem z Rebela i zapytałem jak to jest z tą sprzedażą. „Sprzedaliśmy 120 sztuk”, mówi, „Dużo.” No dużo, nie ulega kwesti. Wszedłem na Nostromo, sprawdziłem wyniki sprzedaży Monastyru w chwili premiery – 74 podręczniki w dwa tygodnie. Też dużo. Uśmiechnąłem się. To kawał dobrej wiadomości. 

Wygląda na to, że Polska dark fantasy stoi i Pewien System oparty na mechanice d20 może nas kusić i kusić, a w kraju nad Wisłą i tak będą popularne gry dark fantasy. Ciesze się. Od miesięcy były problemy w Piracie z tekstami do działu d20 i wygląda na to, że polscy gracze w końcu rozwiążą nasz problem – Pirat przesiądzie się na dark fantasy i tyle. Super wyniki Warhammera, świetne wyniki Monastyru – to razem już naprawdę spora grupa ludzi, dla których z przyjemnością mogę pisać Jesienne gawędy, teksty do Mon, do Warhammca – to co lubię. Znowu pasję połączę z biznesem. 

Z radością złapałem za telefon i zadzwoniłem do Karlika (Andrzej Karlicki, wydawca WFRP) by ustailć wspólne pomysły na działanie. W nowym, czternastym numerze Pirata opublikujemy opowiadanie do Warhammera, jedno z tych, które ukażą się w przygotowywanej przez Copernicusa antologii. Będzie też obszerna recenzja Warhammera, bo Copernicus to nie jest firmą, która skąpi gratisowego egzemplarza do recenzji (a są takie, które skąpią!). Myślę, że zorganizujemy też konkurs na tekst do działu dark fantasy, zarówno dla miłośników Warhammera jak i Mon i w ten sposób ruszymy z kopyta z fajnymi tekstami – bo autorów mrocznych, utrzymanych na pograniczu horroru tekstów wśród graczy RPG nie brakuje. 

Humorem więc tryskamy. Monastyr w pojedynkę nie miał szans walczyć jak równy z równym z d20. Ramię w ramię z WFRP możemy wziąć na klatę d20 i przywrócić klimatom dark fantasy wielką popularność.

Humorem zresztą tryskamy ogólnie, bo tak – w poniedziałek NS 1.5 zaczęła się drukować. W środę z drukarni odebraliśmy GP#13 i Wbrew Regułom Wojny. Michał ma wolne i odsypia nieprzespane noce spędzone na pracy nad NS, a my z Blaszakiem robimy Dracoola – Blaszak szykował zaproszenia, które będziemy właśnie wysyłali do wszystkich zapominalskich o Dracoolu, ja dopiąłem praktycznie program imprezy. Zaczyna się dreszczyk emocji – czy wszystko pójdzie ok…

A wczoraj zagraliśmy sobie w Monastyr i było super. Ale o tym może innym razem? A może nigdy? Kto wie… Za kilka dni odbieramy NS 1.5 z drukarni, potem Dracool, Tornado – będzie się działo. 

Jutro jadę na Teleport. Do zobaczenia na miejscu, do zobaczenia na Dracoolu lub do zobaczenia w Blogu next week. Ah, po weekendzie ruszy nasz program Portal+ – zapraszam na naszą www w okolicach wtorku – mamy dla Was super ofertę!

Ignacy Trzewiczek

1 lipca 2005 roku

Z bloga Ignacego #2

Czerwiec 2005 roku na pewno był upalny. A nawet, jeżeli nie był to w firmie i tak zawsze było albo za gorąco albo za zimno. Rok 2005 to nie był czas, gdy firmę stać było na klimatyzację. No bo jakby to wyglądało? Firma wydająca RPG i klima….

Dzisiaj dla odmiany będzie dłużej niż zwykle. Będzie dłużej, bowiem siedzę w Firmie, Michał dłubie w NS, Blaszak w Karaibach, a ja mam ochotę na chwilę odsapki. Mogę poplotkować.

Jakoś tak w zeszłym tygodniu na forum serwisu gry-planszowe.pl wybuchła awantura po tym, jak Wolvie opublikował na serwisie Gildia recenzję gry Wyprawa wychwalając ją pod niebiosa, podczas gdy gra nie do końca na to zasługuje. Zaraz do tablicy zostali wywołani (a w zasadzie sami się zgłosili) także pozostali recenzenci, Sesji z Poltergeista i bodaj Inkwizytor z Valkirii. Okazało się, że najchłodniej i najsurowiej grę oceniono właśnie na Valkirii, mimo że przecież ten serwis znany jest z hurraoptymistycznych i bardzo pochwalnych recek. Na stronie gier planszowych Wyprawa dostała srogie bęcki w recenzji i stąd pytanie – czy te, publikowane na Gildii czy Polterze są na pewno wiarygodne? Seji i Wolvie zaklinają się, że Wyprawa jest bardzo fajna i naprawdę lubią w nią grać, ludzie z forum gier planszowych nic a nic im nie wierzą… ogólnie powstał siwy dym i oskarżenia o to, że recenzje są pisane pod wpływem i na zlecenie wydawców. 

A piszę o tym, bo jak bumerang powraca temat wiarygodności internetu. Jak wiadomo, jednym z zarzutów przeciwko wydawanemu przez nas Piratowi jest twierdzenie, że „Po co mam wydawać 5 zeta na pismo, skoro to samo mam za darmo w internecie”. No i wtedy ja dostaję białej gorączki, bo twierdzenie jest absurdalne. To mniej więcej tak, jakby prezes Górnika Zabrze powiedział:  „Po co mam kupować Zidana, jak mogę mieć za darmo Sebastiana Milę”. 

Spoko, Mila umie kopnąć piłkę do przodu a czasem i do tyłu, fryzurę to ma nawet lepszą od Zidana i w ogóle miły z niego chłopak, nie?

Rzecz właśnie w tym, że choć z pozoru materiał w inecie niczym nie różni się od tego w Piracie, to jednak różnica jest wcale istotna. 

Zachęcam do porównania recenzji Labiryntu Czarnoksiężnika na serwisach inetowych i w Piracie. To samo Troi. To samo – już na dniach – Wyprawy. Różnica jest taka, że faktycznie, jak jeden z drugim serwis nadto podskoczy, to gratisy się skończą i wydawca przestanie je wysyłać. Więc znaleźć krytykę czasem trudno, chyba że jakiś serwis wojuje z jakimś wydawcą i wtedy jest zazwyczaj dokładnie odwrotnie.

Pirat podskakiwać może i pisać prawdę bez owijania w bawełnę. Jak nam się Troja nie podobała, to to napisaliśmy. Znam Marcina Tomczyka z KGK, mamy się w diablo dobrych stosunkach i kiepska recenzja wcale ich nie popsuła. Wyprawę do recenzji też dostaliśmy i nie ma mowy o zakręcaniu kurka z gratisami. Pirat jest pismem papierowym i stąd jego pozycja jest o wiele silniejsza. Jedyny zakręcony kurek to kurek ISY ale ta firma na odcinku gratisy do recenzji od lat dostawała czkawki i czkawkę tą ma do dziś.

Do czego zmierzam? Ano do tego, że ten wyśmiewany przez internautów Pirat nie jest taki głupi, jakby niektórzy chcieli sądzić. Może i jest droższy od internetu o 5 zeta ale jestem bardzo silnie przekonany, że jego wartość jest znacząco większa niż ten piątak. I może czasem warto wydać tą jedną monetę po to, by dostać teksty pisane przez profesjonalistów, dobrze przygotowane i przesiane spośród wielu nadesłanych. W inecie jest wszystko. W piśmie drukowanym są tylko rzeczy warte druku. Rzeczy warte druku i lektury.

I po tym przydługim wstępie, jak się już troszku zrelaksowałem, zabieram się za szybkie info z postępu prac. W poniedziałek zapukała do nas kontrola z pewnej państwowej instytucji i znacząco sparaliżowała pracę – a mówiąc konkretnie, wyłączyła mnie z gry. Ja siedziałem w papierach i potrwa to jeszcze kilka dni. Gdzieś w między czasie na szczęście udało się oddać do druku Pirata i Wbrew Regułom Wojny, więc oba produkty już niebawem trafią do sprzedaży.

Przez cały tydzień trwają też intensywne przygotowania do Dracoola, dopinamy sprawy związane z prelekcjami, LARPami, sesjami RPG… Na stronie konwentu coraz częściej pojawiają się aktualizacje, a lista atrakcji jest coraz barwniejsza. Ale i tak najlepsze w tym wszystkim jest to, że będziemy mieć na Dracoolu sporo ponad 50 planszówek (z moich zgrubnych obliczeń otrzemy się prawie o setkę tytułów) więc jeśli ktoś będzie się na Dracoolu nudził, to znaczy,  że jest dziwny. Nie wyobrażam sobie sytuacji by się na tym konwencie nudzić. Natomiast może się zdarzyć, że ktoś padnie z wycieńczenia. 

Zła wiadomość jest taka, że Morano do końca czerwca musi oddać dyplom na uczelni i przestał się do nas odzywać. Nie mamy więc covera do Piratów ani choć jednej panny. Pojawią się dopiero w pierwszych dniach lipca. 

Co jeszcze ciekawego… Negocjujemy sobie z Kuźnią Gier sprzedaż licencji na planszówkę NS. Z Wargammerem rozmawiamy sobie luźno o NS Tactics… Blaszak pograł sobie w Crystalicum CCG i powoli szykuje się do pisania recenzji do Pirata. Z Wolviem dogadaliśmy prelekcje na tegoroczny Teleport – będzie to trzygodzinny blok – przez pierwsze dwie godziny będę opowiadał o sprawach wydawniczych (kto był na spotkaniu z Portalem na Conqueście ten wie, dlaczego potrzebuję aż dwóch godzin!), a trzecia godzina to prezentacja Monastyru. 

W poniedziałek byłem w kinie na Królestwie Niebieskim i z przykrością informuję wszystkich, którzy jeszcze nie byli na tym filmie, że iść nań nie powinni. Obok świetnej muzyki, przepięknych zdjęć i nader cudnej pani rozkochującej w sobie Legolasa, w filmie niestety nie ma wiele godnego uwagi. Scenariusz woła o pomstę do nieba, rzecz ciągnie się niemiłosiernie, a droga głównego bohatera od prostego kowala do genialnego stratega dowodzącego obroną Jerozolimy jest tak irytująca, że człowieka aż ściska. Rzecz może przypadnie do gustu amerykańskiej widowni rozkochanej w micie o karierze od pucybuta do milionera, tu jednak w Polsce film po prostu jest niestrawny. Kiedy widziałem kolejnych ludzi oddających w ręce Legolasa całą swoją władzę, będących mu wiernymi, lojalnymi i wpatrujących się weń jak w ikonę, krew mnie zalewała. Kiedy w końcowej scenie filmu Legolas odmawia pomocy królowi Anglii, a ten grzecznie się uśmiecha i odjeżdża wiedziałem, że czas wstać i wyjść z kina. Miałem rację, bo chwilę później były już napisy.




17 czerwca 2005 roku

Z bloga Ignacego #1

Czerwiec roku 2005 to czas gdy za wszelką cenę staraliśmy się poradzić sobie w XXI wieku. 14 lat temu tworzenie stron www jednak wyglądało trochę inaczej a i osób, które się tym zajmowały, było nie aż tak wiele. A jeszcze osób, które poza obyciem ze światem internetu, znały się na grach papierowych, jeszcze mniej. To były dziwne czasy.

Zapraszam na bloga:

No to mamy znowu piątek. Kiedy patrzę na stronę Portalu, jasno widać, że dział newsów został w ostatnich tygodniach w całości zastąpiony przez Bloga. Strona Portalu, choć nieustannie przy niej pracujemy wciąż mi się nie podoba, więc w sumie stan newsowo-blogowy jest i tak przejściowy. Prędzej czy później i tak nastąpią tu zmiany… Już widzę radosne miny naszego internetowego tercetu…

Może o tercecie napiszę? Faceci w ostatnich miesiącach mocno pracują, by Portal w pełni korzystał z dobrodziejstw XXI wieku i porządnie zaistniał w sieci. No więc jest tak, że stroną Portalu opiekuje się Adam Olejnik, stroną Gwiezdnego Pirata Mormir, a stroną neuroshima.org Marcus. A ponieważ w dobie forów, gadu gadu i telefonów komórkowych podział zadań jest bardzo płynny, tak więc śmiało można powiedzieć, że po prostu ta trójka ogólnie odpowiada za wizerunek Wydawnictwa w sieci. To dzięki nim forum Portka zostało usprawnione, dzięki nim wszystkie strony Wydawnictwa zostały przeniesione na jeden nowy serwer, to wreszcie dzięki nim powstaje zupełnie nowa strona Monastyru i moja autorska strona z krowami. Chłopaki przejmują też wkrótce kontrolę nad oficjalną stroną Neuroshimy, więc wszystko będzie już pod pełną kontrolą naszych webmasterów.

Co ciekawego w firmie? Dużo ciekawego, choć w sumie niewiele nowego dla stałych czytelników Bloga. Kończymy pracę nad NS. Po prostu.

W poniedziałek miało miejsce o tyle ciekawe wydarzenie, że do Firmy przybył Marcus pomóc nam w finiszu prac nad NS 1.5. Dotarł w poniedziałek popołudniu i mieszkał sobie w redakcji do środowego wieczoru. Wyłapał milion błędów, a potem wsiadł w pociąg i wrócił do domu. Szacunek i olbrzymie podziękowania dla tego faceta! Odwalił niewyobrażalną robotę. Co ciekawe, do samego końca nie chciał się zgodzić, by wypowiedzieć zdanie: „Nie cierpię Neuroshimy”. Twardy zawodnik. Następnym razem przytrzymamy go dłużej. 

Zresztą bądźmy szczerzy, choć się Marcus napracował nad nową NS jak wół i zastąpił mnie w krytycznym momencie, gdy ja użerałem się z kontrolą Pewnej Instytucji, to przecież jednak doświadczył też wielu nowych, interesujących… no… ten tego… doświadczeń. A to wyjrzał przez okno redakcji i szybko pojął skąd u nas zamiłowanie do postapokalipsy. A to mógł zapoznać się z naszą windą… A to… Zresztą biurko Blaszaka też musiało dać Marcusowi do myślenia. Postapokalipsa pełną gębą. Swoją drogą, nie mam pojęcia co Marcusowi nie podobało się w naszym czajniku. Długo nad tym rozmyślaliśmy. Fakt, mikrofalówka w Firmie wygląda nieco hardcorowo. Lecąc slangiem NS, mikrofalówkę mamy w kolorze rdzy, podchodzącym momentami nawet pod rtęć. Ale czajnik… Osssochodzi?! Czajnik mamy wporzo.

No dobra, dość o Marcusie. My też pracowaliśmy! Gdzieś w okolicach wtorku, a może środy Blaszak przesiadł się z Karaibów do Cynazji i do końca tygodnia pisał przygodę do Monastyru. Niestety, nie mamy jak na razie do niej tytułu. Szkoda. Przesiadł się z Kraibów, bo ja nie nadążam za nim pisać materiału i muszę go dogonić. Dogonię niebawem.

Z kolei w czwartek zakończyła się wspominana Kontrola z Pewnej Instytucji. Zakończyła się szczęśliwie, Portal okazał się być całkiem dobrze prowadzoną Firmą. I dobrze. Jeszcze tego nam brakowało, żeby nas jakiś Urząd karą połaskotał.

Z rzeczy ciekawych warto powiedzieć, że Cheapass Games wyraziło zgodę, by w polskiej wersji Fallinga („No to SPADAMY!”) na grafikach pojawiły się lecące krowy. Niestety, Morano zawalony jest dyplomem, który musi oddać do końca czerwca i kicha. Musimy czekać. Czekamy.

Wielkimi krokami zbliża się tymczasem Dracool. Spoglądam na ten konwent z olbrzymim optymizmem i radością. Prelegenci dosyłają mi swoje prelekcje, Grupa Wsparcia Portalu dosyła LARPy i sesje RPG, które poprowadzi na konwencie, a na stronie pojawiają się kolejne tytuły gier planszowych, w które będzie można zagrać. Jak na razie dobiliśmy do 62 gier! To znaczy, że na pewno nie zdołacie zagrać w każdą z nich. Jest tego ogrom. Ogrom też jest czego innego – ogrom jest pomocy ze strony Nataniela, szefa serwisu gry-planszowe.pl, który opiekuje się stroną Dracoola i dba o reklamę konwentu w sieci tak, że serce mi rośnie. Aż chce się śpiewać z radości. Lubię Dracoola, lubię jego przyjacielską atmosferę i to, że przybywają do Gliwic moi najprzeróżniejsi przyjaciele z całego kraju i będziemy się mogli znowu wszyscy spotkać. W tym tygodniu na stronie było sporo, sporo aktualizacji, więc zapraszam na www.dracool.pl (niestety strona już nie istnieje).

A w przyszłym tygodniu, po nieprawdopodobnej harówce Michał sobie będzie odpoczywał, a ja wręcz przeciwnie. W fazę ostateczną wchodzą przygotowania do Dracoola, z drukarni odbieramy tymczasem GP#13 oraz Wbrew Regułom Wojny, a w weekend jedziemy do Wrocławia na Teleport. No cóż, ważne, że NS jest gotowa i od poniedziałku się już drukuje.

Nie wspominałem jeszcze o tym? Ha, ha! No to miły akcent na zakończenie – NS jest gotowa i od poniedziałku maszyny drukują. Super!

23 czerwca 2005 roku

Ignacy Trzewiczek