Author Archives: Portal Games

Z bloga Ignacego #11

Nastała jesień. W firmie działo się dużo. Niekoniecznie dobrego. Niby codzienność – kłopoty i wpadki drukarni, ale dojechało nas mocno. Cóż, co nas nie zabije to nas wzmocni…

Mamy za sobą dość paskudny okres w Firmie. Wygląda na to, że powoli dobiega końca, ale na pewno ostatni kwartał pozostanie nam w pamięci na długo. W zasadzie na każdym odcinku zdarzały nam się potknięcia, za co się złapaliśmy, kicha.

Kłopoty z Kuloodporną Neuroshimą, niestety, przejdą na trwałe do historii Firmy. Pisałem o tym nie raz, nie chcę już do tego wracać. Sprawa ciągnęła się nieprawdopodobnie długo. Na szczęście jest już za nami. W chwili kiedy piszę te słowa zostało do wysłania około dwudziestu podręczników. Temat zamknięty. Nie sądzę, byśmy kiedykolwiek zdecydowali się na podobny krok, straciliśmy na tym projekcie sporą sumę pieniędzy, nieprawdopodobną ilość czasu i co najważniejsze – szacunek części klientów. 

Niestety, Kuloodporna to najbardziej spektakularna wpadka ostatnich tygodni i miesięcy, ale nie jedyna. Równie źle wygląda sprawa z najnowszym dodatkiem do Monastyru, przygodą dziejącą się w Cynazji. Miała być gotowa w pierwszym tygodniu września, mamy koniec października i materiał wciąż nie jest ukończony. Marcin dostał klasycznego „writers block” i stoi. Mijają dni, tygodnie, a przygoda leży totalnie burząc nasz plan wydawniczy. Ostatecznie w zeszłą środę ustaliliśmy, że Marcin na razie odkłada na bok ten materiał i zabiera się za nowy dodatek do Neuroshimy, bowiem nie stać nas na kolejne dni i tygodnie przestoju. Cynazja leży sobie na moim biurku i zastanawiam się co dalej.

Dwie klapy to jednak wciąż za mało, by powiedzieć, że ostatnie miesiące to dni katastrofy. W sukurs powyższym przyszedł NS HEX. Gra, jak pewnie wiecie, jest gotowa, na Dracoolu, w pierwszych dniach lipca, potem zaś na Tornado grało w nią kilkudziesięciu fanów, po tych konwentach Michał spisał reguły i można było HEX’a drukować. Z jednym małym wyjątkiem. Musieliśmy zlecić wykonanie ilustracji. Zleciliśmy je jednemu grafikowi (będzie bez nazwisk, choć z chęcią bym się wyżył i powiedział na głos kim są owi ludzie), który podwóch tygodniach oznajmił, że w sumie jeszcze nie zaczął roboty. Odebałem więc mu zlecenie i zleciłem innemu grafikowi. On przez kolejny tydzień na gadu-gadu zapewniał, że idzie mu świetnie, a jak przyszło do oddania nam prac, zniknął. Nie odbierał telefonu, maila, gg. Gdy po kolejnym tygodniu do niego pojechałem, dowiedziałem się, że w sumie nie ma tych prac. Następnie zgłosiliśmy się do trzech kolejnych ilustratorów, żaden z nich nie wyraził zaintersowania projektem, w końcu, korzystając z uprzejmości Wydawnictwa RUNA dostaliśmy namiary na Roberta Adlera, zawodowca i profesjonalistę, lecz niestety, jest obłożony zleceniami i w chwili obecnej nie może przyjąć już nic więcej. 

W chwili obecnej nad NS HEX powinien pracować kolejny grafik, siódmy z kolei. Mam nadzieję, że pracuje. Jeśli nie, to chyba sam zilustruję tą grę. Pomyśleć, że w Polsce jest bezrobocie i cały naród płacze jak mu źle i biednie. Szkoda, że jak przyjdzie co do czego i trzeba pracować, to już nie ma komu.

Jedyne co dobrze wygląda to Spadamy, czyli polska edycja amerykańskiego hitu Falling, nominowanego do nagrody Origins lat temu kilka. Co oczywiście wcale nie oznacza, że obędzie się bez kłopotów. Po prostu nie ma ich jak na razie. W każdym bądź razie Michał kończy w tym tygodniu skład Spadamy i gra trafia do druku. 

Tymczasem do EMPIKów jedzie nowy numer Gwiezdnego Pirata (#14), w numerze kawał świetnego materiału, więc – że pozwolę sobie na odrobinę bezczelności – ćwokten, kto poskąpi 5 zeta na kupno pisma o grach. Świetny plan miasta formatu A3, sporo recenzji, krzyżówka, fajne materiały do NS i Monastyru, plus garść tekstów do WGW i WFRP. 

Co przed nami? Michał z Marcinem wzięli się za bary z nowym dodatkiem do Neuroshimy, czyli zapowiadanym od pewnego czasu Bohaterem^3. Ja się obijam, w przerwach pracując równolegle nad kilkoma projektami. Mam nadzieję, że za tydzień będę mógł napisać, że Spadamy jest w drukarni, że HEX trafia do drukarni, że Bohater^3 ma się dobrze, a leżąca na moim biurku przygoda w Cynazji dostała kopa.

Z bloga Ignacego #10

Sierpień trwał a wraz z nim konwentów czas. Tym razem Wizkon. Nie ma jeszcze Spotify ani google maps a w radio ciągle gra Crazy Frogs…


Tym razem dotarliśmy bez problemów. Podobnie jak w zeszłym roku, Międzyrzec Podlaski okazał się leżeć w diabły daleko od Gliwic, ale dzięki Atlasowi Samochodowemu nie zwiększyliśmy tej odległości dwukrotnie, tak, jak miało to miejsce rok temu. Chwała pilotowi!

Droga mijała nam szybko, raz że cięliśmy ostro, dwa, że radio miło przygrywało. No, przynajmniej momentami miło. Momentami bywało gorzej. O tym przygrywaniu pozwolę sobie jeszcze powiedzieć dwa słowa, bo wiąże się z nim jeden z zabawniejszych dialogów, jakie ostatnio przeprowadziłem z Blaszakiem. Otóż gdy tak sobie miło grało to nasze radio, nadstawiłem ucha i udało mi się wyłowić, że śpiewa akurat Phil Collins, i że śpiewa swój przebój: „You can’t hurry love”. Pytam więc refleksyjnym tonem Blaszaka, co to dokładnie znaczy, a Blaszak mi na to… Zresztą posłuchajcie, było to tak:

Phil Collins: You can’t hurry love, la, la, la

Trzewik: Blaszak, co to znaczy?

Blaszak: Nie możesz mieć miłości.

Trzewik: Nie „have love”, ale „hurry love”!

Blaszak: Nie możesz mieć miłości, Harry.

W końcu dojechaliśmy. Nauczeni doświadczeniem, wpierw udaliśmy się do sklepiku, by kupić sobie kolację, a potem rozłożyliśmy stoisko, rozbijając się obok Rebela. Aby atmosfera była miła, dałem Mrokowi (szef Rebela) ograć mnie w Zombiaki. 

W piątek nie prelengowaliśmy, więc spędziliśmy cały wieczór na stoisku plotkując w najlepsze z fanami, z Rebelami, Wolf Fangami i każdym kto miał ochotę na plotki. W sobotę ruszyliśmy zaś z prelekcjami. Na spotkaniu o planszówkach obgadywałem konkurencję i jej działania, na spotkaniu z Portalem pokazałem egzemplarz limitowanej NS, na spotkaniu o prowadzeniu Dark Fantasy… No właśnie. Tu chciałbym podziękować organizatorom konwentu, bowiem ujęli mnie za serce. W chwili, gdy wszedłem do sali, włączyłem muzykę, rozłożyłem podręczniki i książki, którymi miałem się posiłkować na prelekcji, za oknem zaczęło się dziać coś niezwykłego, niebo spochmurniało, chmury zakryły słońce i lunęła potężna ulewa. Gdy prelekcja się zakończyła, słońce ponownie wyszło a deszcz ustał. Jeszcze nigdy, na żadnym konwencie organizatorzy nie zdołali wpłynąć na pogodę i aurę i szczerze gratuluję Wizkonowi tej zdolności.

Dodam tylko, że tego dnia jeszcze raz lunęło za oknami. Gdy rozpoczynałem konkurs Wydawnicwta Portal. Został powitany owacjami. Zaraz potem pojawiła się tęcza, która wprawiła uczestników w doskonały nastrój.

Na konwencie prezentowaliśmy Spadamy (ang. Falling) oraz nowe Zombiaki. Obie gry wzbudziły zasłużony aplauz, sprzedaliśmy prawie 20 talii do Zombiaków i drugie tyle zachęciliśmy do naszych spadających krów. Było super. Przegadaliśmy godziny z fanami, rozdaliśmy kupę autografów i bawiliśmy się rewelacyjnie. Wizkon ma w sobie jakąś trudną do wyjaśnienia i ogarnięcia magię, która sprawia, że mimo iż jest tak daleko, bez szemrania wsiadam w brykę i jadę na ten konwent. Wszystkim bardzo polecam tą imprezę. Dziękujemy organizatorom konwentu, dziękujemy Wiedźmakowi (już ty chłopie wiesz za co!), dziękujemy fanom, którzy spędzili z nami kupę czasu i naładowali nam akumulatorki do dalszej pracy.

Ignacy Trzewiczek

21 sierpnia 2005 roku

Z bloga Ignacego #9

Nastał sierpień. Sierpień w tamtych czasach oznaczał, że czas się zbierać na Flamberg. Flamberg to gra terenowa, taki sympatyczny LARP. Masa pozytywnych wariatów i pięknych, dopracowanych ze szczegółami, strojów. Mój strój dopracowany nie był… (tak, w żółtej koszuli to ja….)

Woow. Tydzień zleciał w rekordowym tempie. Poważnie. Wydaje mi się, że o tym, jak Blaszak obija sobie młotkiem paluchy pisałem wczoraj. Jest tradycyjnie późna noc, czwartkowa noc. Jutro o tej porze będę razem z Marcinem w Międzyrzeczu Podlaskim. 

Wiem, wiem, gra wstępna w dzisiejszym Blogu jest nie na miejscu. Chcecie wiedzieć kiedy Kuloodporna, kiedy Piraci, a dywagacje zmęczonego trzewika dziś mało kogo interesują. Hmm… Rzecz w tym, że ja sobie lubię tak czasem podywagować. A to o tym napisać, a to o tamtym… No dobra, już mówię.

Kuloodporna ma się wreszcie dobrze. Widać światełko w tunelu. To jest tak, że was cholera bierze od oczekiwania, wściekacie się i chcielibyście nas powiesić, ale musicie wiedzieć, że my tu, w redakcji nie bimbamy sobie z nogami na stole i nie podśmiewujemy się z narzekań klientów. Każdy mail, telefon, czy wypowiedź na forum sprawia, że wszystko się w rękach pali, że chcielibyśmy to już, natychmiast, od razu wysłać, dam do rąk.Ale się nie da. To jest prawie 200 podręczników; 200 blach, 600 dziur w blasze, 600 dziur w książce, 600 nitów, 200 kółek… Masakra, bo przecież mamy jeszcze premierę Zombiaków i finisz Piratów. 

W każdym bądź razie, w poniedziałek według wszelkich znaków na niebie i ziemi wszystkie podręczniki będą miały swoje blachy, przynitowane i ponumerowane. Pozostanie tylko kółeczko i można słać. Pech chce, że po drodze jest Flamberg i będziemy tam przez 4 dni. Wygląda więc, że mogę już podać wstępną datę wysyłki Kuloodpornej – będzie 23/24 sierpnia. Mam nadzieję, że to termin realny. Gdyby nie Flamberg, było by wcześniej, ale cóż, jutro Wizokon, potem Flamberg. Tak to jest.

Dla wszystkich oczekujących na Kuloodporną mam dobrą wiadomość – do paczki będzie dołączona niespodzianka. Rzezc unikatowa, tylko dla posiadaczy limitowanej – dodatkowy gadżet. Mam nadzieję, żeosłodzi to choć w niewielkim stopniu oczekiwanie. 

No dobra, a co tam u Piratów? Ano też mają się dobrze. Skończyliśmy. Mam na biurku „proof” czyil wydruk całości z drukarki – przez niedzielę przeglądam go w poszukiwaniu błędów i w poniedziałek zamykamy temat i Piraci mogą iść do druku. Fajnie, nie? Dodatek wyszedł nam nieco za gruby, troche nas poniosło. Przez weekend będę decydował, czy tniemy materiał i odchudzamy dodatek, czy minimalnie zwiększamy cenę. Zobczę też, co uda się wynegocjować w drukarni w poniedziałek. 

Kuloodporna niemal gotowa, Piraci gotowi, a Zombiaki? A Zombiaki też gotowe. Wysłaliśmy pierwsze partie do kilku sklepów, choć niewielu, bo niewiele sklepów w Polsce zakumało, że była premiera. W każdym bądź razie, od zeszłego tygodnia do dziś złożyłem 500 Zombiaków bijąc rekord Firmy i przyjmując tytuł najlepszego składacza karcianek w branży.

Jak to możliwe, że wszystko finiszujemy? Tak to możliwe, że z poniedziałku na wtorek spaliśmy w Firmie, że z środy na czwartek spaliśmy w Firmie, że w tym tygodniu spaliśmy po prostu po cztery, czasem pięć godzin, spędzając dosłownie całą dobę w redakcji. Jest teraz po jedenastej, czas się pakować, bo rano… ruszamy do Międzyrzeca. Jeśli nie zemdlejemy tam z Blaszakiem, będzie to dowód, że w branży gier pracują najtwardsi z najtwardszych! Trzymajcie za nas kciuki. W przyszły tydzień bloga nie będzie – operacja Flamberg.

11 sierpnia 2005 roku

Ignacy Trzewiczek

Z bloga Ignacego #8

A gdybym był młotkowym, w fabryce z młotkiem szalał, to co byś powiedziała, czy coś byś przeciw miała?”

Trzynasty Blog. Kiepsko. Będę robił save po każdej literce, tak na wszelki wypadek. Nie wiem co tam u Was, ale ja tu siedzę sobie wypluty w piątkową noc i próbuję sobie przypomnieć co też działo się ostatnio w firmie. Chyba założę jakiś pamiętnik sobie, by notować codziennie. Teraz jedyne co mi przychodzi do głowy to ból, ból, dużo bólu… Tydzień był straszny.

Wiecie, co? Nie będzie chronologicznie. Może nawet będzie wspak. Ot, będzie jak będzie. Zacznijmy więc od dziś. Kłócę się grzecznie z Michałem o jakąś mało istotną sprawę związaną z Piratami, gdy nagle w dyskurs wprowadza się Blaszak i mówi:

– Ciekawe, jakby wyglądała redakcja, gdyby tu pracowały trzy kobiety.

Patrzę na niego jak na wariata. Michał podobnie. 

– Co?! – pyta w końcu Michał

– No bo wiecie, że wasze kłótnie mają podłoże homoseksualne, nie?

– Blaszak, o czym ty…? – Michał nie może uwierzyć

– Tak, Blaszak, i opowiedz nam jeszcze, że jeśli nasze szczoteczki do zębów nie są w odległości trzech metrów od sedesu, to są narażone na wpływ bakterii kałowych.

– A nie, to trzymam na specjalne okazje…

A tak w ogóle to odebraliśmy dziś z drukarni Zombiaki. Użerałem się z tym przez cały tydzień. Codziennie (tak,codziennie) byłem w drukarni dwa razy dziennie (tak, dwa razy dziennie). Specjaliści od cięcia spieprzyli nam coś koło 50 kompletów kart i zepsuli wykrojnik. Czasami dzieją się po prostu takie rzeczy, że człowiek zwyczajnie nie wierzy, że to możliwe. Otóż, w Polsce możliwe jest wszystko. Taki kraj, który jest jednym wielkm LARPem Science Fiction. 

W każdym bądź razie, Zombiaki są już w redakcji. To może o tym napiszę. Pewnie niewielu z Was wie jak to przebiega. Otóż, nie. Nie dostajemy z drukarni pięknych, zapakowanych,gotowych do sprzedaży talii. Dostajemy pudełka w arkuszach, które trzeba złożyć i posklejać, otrzymujemy kilka kartonów kart, przecudnie wymieszanych, które trzeba rozdzielić w sztapelki (500 krwi, 500 beczek, 500 Reflektorów…), a potem, jak będzie cały stół w sztapelkach, to bierze się i składa z tego talię.Jeden Reflektor, dwie Krwi, dwie Beczki… I tak siup, 500 razy. A jak się złoży talię, to trzeba ją wcisnąć do pudełka. I trzeba jeszcze wcześniej wziąć instrukcje, złożyć i też tam wcisnąć. Też 500 razy.

Blaszak pełnił dziś funkcję Operatora Procesu Pudełkowego, czyli siedział z pędzelkiem, wikolem i arkuszami pudełek i kleił to w najlepsze. Ja robiłem sztapelki. Michał robił dalej Piratów.

Wczoraj z kolei robiliśmy NS limitowaną, mamy już wycięte i oszlifowane blachy. Mamy też wreszcie wszystkie podręczniki – ostatnią partię odebrałem w poniedziałek! Po tym więc jak już zakończył się proces cięcia i szlifowania blach, rozpoczął się proces ich numerowania. Każdy podręcznik jest numerowany, więc na każdej z blaszek trzeba wybić numer. Na przykład 005, 034 lub 123… Dużo numerów. Każda blaszka to trzy numery, a blaszek jest coś koło 200, co daje sporo ponad pół tysiąca walnięć młotkiem. 

I tu muszę zdradzić tajemnicę Firmy. Blaszak nie potrafi obsługiwać młotka. 

Kiedy wczoraj Michał robił Piratów, a ja pakowałem przesyłki Portal+ i mordowałempracowników drukarni, wypadło na Blaszaka, że ma wybić te numery. Wziął więc Blaszak blaszkę, wziął młotek, numerator i siup.

Patrzę i widzę, że chłop nie potrafi walnąć tym młotkiem. Wali raz i drugi, miast raz a silnie. A jak się dwa razy walnie w numerator, to krzywo numerek wychodzi. 

– Daj to! – mówi Michał i sam próbuje. Dup, uderza w numerator i jest numerek. Patrzy zdziwiony na Blaszaka. – W czym problem?! 

Blaszak bierze numerator, młotek. Dup, dup. Dwa ciosy. Numerek rozmyty.

– Blaszak, raz uderz, nie dwa razy.

– Dobrze. Sorry. – Blaszak bierze do ręki młotek. Dup, dup. – Sorry, bo za słabo uderzyłem za pierwszym razem. Wiem, raz uderzyć. 

Koncentruje się, celuje. Dup, dup.

W tym momencie poskładałem się ze śmiechu. Michała krew zalała. 

– Blaszak, kurwa, wiesz co to znaczy raz uderzyć? Raz. Zapamiętaj. Raz.

– Spoko. 

Dup, dup.

– Nie potrafię. 

No i skończyło się tym, że jak przystało na Prezesa, musiałem wziąć sprawy w swoje ręce. Michał wrócił do Piratów, Blaszak za karę dostał do wykończenia rozdział ze sztuczkami w Piratach, a ja waliłem młotkiem do końca dniówy.

Ogólnie mamy w Firmie straszny okres. Premiera Zombiaków,premiera NS limitowanej i prace na jaknajszybszym oddaniem do druku Piratów. Wychodzę do Firmy przed dziewiatą, wracam około dziewiętnastej, padnięty i wykończony. Na szczęście skończyły się upały – bo to była już prawdziwa tortura. Przez weekend siedzę jeszcze nad ostatnimi fragmentami Piratów. Kolejny tydzień to dni wielkiego finiszu – w poniedziałek nocujemy w Firmie, i marzymy, by we wtorek dzięki temu zamknąć Piratów. Zombiaki będziemy składać, gdy Michał będzie składał na kompie Piratów i nie będziemy mieli już nic do roboty przy dodatku. Limitowana aktualnie poszła do zaprzyjaźnionej firmy i się wierci. Potem nitowanie. Ciągnie się to jak krew z nosa, ale nie da się niestety oszukać czasu, każdą blaszkę trzeba wyciąć, każdą oszlifować, na każdej wybić numer, podmalować, go… A minuty mijają…

5 sierpnia 2005 roku

Ignacy Trzewiczek

Z bloga Ignacego #7

Nadal upalnie, lato nie odpuszcza, codziennie mijamy ludzi idących na pobliskie kąpielisko. W końcu są wakacje… Nie dla nas. U nas piekło. Piekło pogodowe i piekło wydawnicze. W radio króluje Kombi, co nie ułatwia poprawie nastroju.

W Firmie piekło. Każdego dnia idę do pracy i dzieje się strasznie. Każda, nawet najmniejsza sprawa urasta do rangi potężnego wyzwania. Upał, rzuca nas na kolana, urlopy, które wszyscy sobie biorą paraliżują nam pracę, potrzeba złapania kilku wróbli na raz po prostu zabija.

Mamy wszyscy serdecznie dość. Potrzebujemy chwili odsapki i jednocześnie wiemy, że jeszcze ten moment nie nadszedł. 

No więc z jednej strony mamy na głowie NS Kuloodporną, z drugiej strony Piratów do NS, z trzeciej Zombiaków. Wszystko chcemy skończyć w najbliższym tygodniu. Nie wiem jak to będzie.

Dziś krótko. Dziś naprawdę mam dość. I wcale nie będziemy mieli wolne w ten weekend…

Zapraszam do udziału w Portal+. To oferta specjalnie dla was.

29 lipca 2005 roku

Ignacy Trzewiczek

Z bloga Ignacego #6

Lipiec nie odpuszczał tego roku. Było wściekle upalnie a 2005 rok to nie był czas, gdy firmę wydającą gry było stać na klimę… Jak to bywa, nastąpiła kumulacja wszystkiego, co tylko mogło się nie udać….

W Firmie piekło. Każdego dnia idę do pracy i dzieje się strasznie. Każda, nawet najmniejsza sprawa urasta do rangi potężnego wyzwania. Upał, rzuca nas na kolana, urlopy, które wszyscy sobie biorą paraliżują nam pracę, potrzeba złapania kilku wróbli na raz po prostu zabija.

Mamy wszyscy serdecznie dość. Potrzebujemy chwili odsapki i jednocześnie wiemy, że jeszcze ten moment nie nadszedł. 

No więc z jednej strony mamy na głowie NS Kuloodporną, z drugiej strony Piratów do NS, z trzeciej Zombiaków. Wszystko chcemy skończyć w najbliższym tygodniu. Nie wiem jak to będzie.

Dziś krótko. Dziś naprawdę mam dość. I wcale nie będziemy mieli wolne w ten weekend…

Zapraszam do udziału w Portal+. To oferta specjalnie dla was.

21 lipca 205 roku

Ignacy Trzewiczek

Z bloga Ignacego #5

Upał był tego lata piekielny. W radio niestety grało Kombi więc trzeba było radia unikać. Za to w biurze przez moment cisza i spokój i tylko leniwe muchy latały nad uchem.

No więc mamy piątek. Od niedawna, od kilku minut ledwo, ale jednak piątek. A zatem Blog. Trochę mam już mroczki przed oczami, po kolejnych kilku godzinach spędzonych nad Piratami, ale cóż, taki sobie wybraliśmy w Portalu dziwny zawód, że robi się gry – rzecz przyjemna, ale harować trzeba srogo.

No więc mam mroczki, ale humor nawet mi dopisuje. Nim padnę na twarz, a mój kinol w połączeniu z prawym uchem i okularami ułożą się tak cudnie na klawiaturze, że zrestartują kompa, dam radę opowiedzieć wam co się działo ciekawego w Firmie.

W poniedziałek nie działo się wiele, wysłałem kilka paczek z NS do sklepów, zdemolowałem Firmę robiąc porządek… Wydarzeniem dnia była paczka z Rebela, w której kryło się Arkham Horror, przecudna planszówa. Przyniosłem ją po pracy do domu, rozłożyłem… I leży za moimi plecami, do dziś nie ruszona. Siedzę i piszę Piratów. Arkham musi poczekać.

Ciekawiej było we wtorek, bo we wtorek chłopaki wrócili z Tornado. Opaleni, jak gdyby brali udział w castingu do polskiej edycji Słonecznego Patrolu, wypruci i padnięci. Sami się zdziwili, że przyszli do pracy. Ja też się zdziwiłem.

Ustaliilśmy priorytety działań – kończymy Piratów do NS, wyciągamy z drukarni Zombiaki i chłopaki mają wolne. Im szybciej będzie to gotowe, tym szybciej mogą uciekać na wakacje. Układ prosty i morderczy. Od wtorku ruszyliśmy więc mocno z kopyta. Piraci powstają aż miło. 

W środę pojechałem do drukarni i kopnąłem Zombiaki w tyłek. Drukują się. We wtorek mają być wydrukowane, potem cięcie, pakowanie… Na początku sierpnia będą wreszcie gotowe. 

Czwartek stał pod znakiem Neuroshimy hc. Mieliśmy ją wreszcie dostać. Dostaliśmy, tuż po 17tej, na chwilę przed końcem dniówki. Wygląda rewelacyjnie. W dobrych humorach zakończyliśmy dzień. Wieczorem dostałem sygnał od Cheapass Games, że akceptują projekt kart wykonanych przez Adama Hammudeha do polskiej edycji Fallinga. Adam zaczyna robić karty już na czysto.

Tymczasem na sieci pokazaliśmy cover do Piratów i jest – przyznacie – rozpieprzajacy. Morano jest ostatnio w niesamowitej formie malarskiej i wszystko co przynosi do Firmy po prostu powala nas na kolana. 

To tyle. Późno już. Znowu nie zagrałem w Arkham Horror. Mam nadzieję, że Piraci jednak przypadną Wam do gustu. Znikam na 4 dni weekendo-urlopu i potem wielki finisz.

7 sierpnia 2005 roku

Ignacy Trzewiczek